Trudno przecenić znaczenie twórczości Meji Mwangi. Jego książki są zaproszeniem do refleksji, próbą zachowania pamięci i jednocześnie wyzwaniem rzuconym społeczeństwu. Od ponad pięćdziesięciu lat pozostaje pisarzem zaskakująco aktualnym. Powieści, które publikował w latach siedemdziesiątych, nadal odbijają się echem we współczesnej Afryce.
Mwangi prowadzi swoich czytelników ulicami Nairobi, przez rodzinne Nanyuki i lasy Aberdare. Robi to jednak nie po to, by opowiadać egzotyczne historie. Jego książki powstały po to, by niepokoić. By zadawać pytania społeczeństwu, które przywykło do wygodnych odpowiedzi. Jednocześnie potrafi pisać z humorem, lekkością i niezwykłym wyczuciem ludzkich słabości.
Kenia wydała wielu wybitnych pisarzy, ale Meja Mwangi zajmuje wśród nich miejsce szczególne. Bez względu na narodowość swoich bohaterów i czytelników zawsze opowiada o tym samym: o człowieku.
Twórczość Mwangi nie służy wyłącznie rozrywce. To literatura, która zmusza do konfrontacji z niewygodnymi prawdami. Jego bohaterowie są głęboko zakorzenieni w kenijskiej rzeczywistości, a jednocześnie mówią o doświadczeniach uniwersalnych: walce o przetrwanie, dorastaniu, sprawiedliwości i godności.
Czytając jego książki wielokrotnie zmieniałam sposób patrzenia na świat. Jestem żywym dowodem na to, że pisarz potrafi odmienić ludzkie życie.
Po raz pierwszy sięgnęłam po Białego chłopca podczas Meja Mwangi Readathon w 2020 roku. Wcześniej przeczytałam już większość jego książek dostępnych na kenijskim rynku, choć część nakładów była wówczas od dawna niedostępna. W grudniu tamtego roku zorganizowałam dwutygodniowy maraton czytelniczy, chcąc zachęcić nowych czytelników do odkrycia jego twórczości.
Zakończyliśmy go 27 grudnia – w dniu urodzin Meji. Wydawało się, że świętujemy je wspólnie.
Tamto wydarzenie stało się początkiem czegoś większego. Rok później narodziła się inicjatywa, którą nazwałam Mejatums. Chciałam w ten sposób co roku przypominać o życiu i twórczości pisarza. W 2021 roku postawiłam sobie cel: znaleźć siedemdziesięciu dwóch czytelników przed siedemdziesiątymi drugimi urodzinami Mwangi. Udało się. Potem tradycja trwała przez kolejne lata – aż do jego śmierci 11 grudnia 2025 roku.
Kiedy wreszcie otworzyłam Białego chłopca, spodziewałam się lekkiej powieści młodzieżowej. To przecież książka stosunkowo krótka. Już pierwsze strony pokazały jednak, jak bardzo się myliłam.
Mwangi miał niezwykły dar opowiadania o prawdzie i cierpieniu w sposób przystępny dla każdego czytelnika. Nigdy nie moralizował. Nigdy nie przytłaczał. A jednak jego słowa miały ciężar. W każdej kolejnej scenie zachęcał do myślenia i zadawania pytań.
Czytanie Białego chłopca nie było dla mnie jedynie śledzeniem przygód Kariuki i Nigela. Miałam wrażenie, że idę obok nich. Że uczestniczę w ich świecie. Że obserwuję nie tylko historię dwóch chłopców, ale także rzeczywistość, którą Mwangi chciał pokazać swoim czytelnikom.
Ta książka przypomniała mi coś bardzo ważnego: prostota nie jest przeciwieństwem głębi. Największym talentem Mwangi było właśnie to, że potrafił opowiadać o sprawach skomplikowanych językiem zrozumiałym zarówno dla młodych czytelników, jak i dla dorosłych.
Dziś myślę o Białym chłopcu jako o czymś więcej niż kolejnej pozycji w dorobku pisarza. To most między pokoleniami. Między kulturami. Między dziecięcą niewinnością a brutalnością świata dorosłych.
Dla mnie stał się symbolem tego, dlaczego w ogóle zaczęłam organizować Readathon. Chciałam zachować głos Meji Mwangi przy życiu. Chciałam dzielić się nim z innymi. Chciałam, by jego słowa nie zniknęły wraz z zamknięciem ostatniej strony.
Choć Biały chłopiec bywa klasyfikowany jako literatura młodzieżowa, porusza tematy wykraczające daleko poza świat dzieci. Opowiada o kolonialnych realiach Kenii, o powstaniu Mau Mau, o walce o wolność i o utracie ziemi przez społeczności, które żyły na niej od pokoleń.
To książka ważna. Książka potrzebna. Książka, którą warto podarować młodym ludziom.
Historia dwóch chłopców odsłania zarówno dobro, jak i zło. Pokazuje różnice kulturowe, nierówności i frustracje ludzi żyjących po dwóch stronach kolonialnego świata. Kariuki i Nigel próbują zrozumieć siebie nawzajem, zadając pytania, które pozostają aktualne również dziś.
Ich przyjaźń nie jest jedynie przygodą. Jest sposobem opowiedzenia o społeczeństwie, które pozostawiło po sobie ból, strach i poczucie straty.
Kiedy więc otworzysz tę książkę, przygotuj się na coś więcej niż zwykłą opowieść dla młodzieży.
Przygotuj się na historię, która może cię zaniepokoić, wzruszyć i skłonić do refleksji.
A przede wszystkim pamiętaj o jednym: twórczość Meji Mwangi przypomina nam, że nawet w świecie pełnym nierówności i podziałów nie wolno tracić współczucia dla drugiego człowieka.

